Perełki 2025 roku, czyli kulturalne podsumowanie roku 2025
Są takie przedstawienia, które zachwycają od pierwszego zobaczenia. Są takie historie, w których można się zakochać przy pierwszej możliwości ich obejrzenia. Są takie spektakle, po których zakończeniu cieszysz się, że masz już kupiony bilet, aby zobaczyć je po raz kolejny lub jak najszybciej planujesz taki bilet nabyć. Są takie role, które kupuje się od razu i po których zbiera się roztrzaskaną szczękę z podłogi. Są takie perełki, o których pamięta się na długo po wyjściu z teatru.
I właśnie takie perełki chciałam docenić. To jest moje subiektywne zestawienie perełek 2025 roku. Zestawienie
złożone jest ze spektakli, które widziałam po raz pierwszy w tym roku,
niekoniecznie takie, które miały w tym roku premierę oraz z artystów, których miałam
przyjemność zobaczyć po raz pierwszy w danej roli w roku 2025. Zestawienie jest
uporządkowane alfabetycznie.
Avenue Q – Teatr
Muzyczny w Poznaniu
![]() |
| fot. archiwum prywatne |
Beetlejuice – Teatr Syrena
![]() |
| fot. archiwum prywatne |
Obawiałam się trochę, że przez to, że znam dosyć dobrze soundtrack brodwayowskiej wersji spektaklu to mam zbyt wygórowane oczekiwania. Nic bardziej mylnego. Doskonale się bawiłam na Beetlejuice w Teatrze Syrena. Dostajemy wspaniałą scenografię oddającą klimat znany z filmu, genialną charakteryzację bohaterów należących do zaświatów, a piosenki są tak zaśpiewane, że nawet przez moment nie pomyślałam o znanej mi wcześniej wersji. Dodatkowo mamy całą grupę wspaniale zagranych, wyrazistych postaci. Wspaniały jest to spektakl.
Marta Burdynowicz – Jesus Christ Superstar
![]() |
| fot. Teatr Muzyczny w Toruniu |
Jednego serca – Teatr Muzyczny Roma
![]() |
| fot. archiwum prywatne |
Jesus Christ Superstar – Teatr Muzyczny w Toruniu
![]() |
| fot. archiwum prywatne |
Michał Kondyjowski –
Drogi Evanie Hansenie
![]() |
| fot. J. Lulka |
Oglądając przedstawienie po raz kolejny ma się wybranych w głowie jakiś tam faworytów w danej roli. Jednak po obejrzeniu jakiego Evana zaproponował Michał Kondyjowski wcześniejsi faworyci odeszli w odstawkę. Jego niezdecydowanie, wahania nawet w relacji z własną matką doskonale pasują do postaci. A ich kłótnie na długo zostają w pamięci, bo są przedstawione na takiej intensywności, że niemalże można dostrzec iskry, które się wtedy tworzą. Do tego doskonały wokalnie.
Natalia Krakowiak – Wicked
Zachwycić raz w wymagającej roli to dużo. Zachwycać aż trzy
razy w tej roli i to za każdym razem jeszcze bardziej to już mistrzostwo
świata. Natalia Krakowiak jest doskonałą Elfabą. Taką, która trafia od razu do
serca. Której wykonania songów są tak dobre, że z niecierpliwością czeka się na następny utwór, aby
zbierać szczękę z podłogi po raz kolejny. I chociaż wydaje się, że skoro
widziało się już to wykonanie raz czy dwa razy i nic już nie zaskoczy to
okazuje się, że można jeszcze bardziej, mocniej, że można pociągnąć jakąś inną emocjonalną
strunę. Fenomenalna kreacja.
fot. K. Mańk
Księżna Chicago –
Mazowiecki Teatr Muzyczny im. Jana Kiepury
![]() |
| fot. archiwum prywatne |
Anna Lasota – Księżna Chicago
![]() |
| fot. R. Latoszek |
Maciej Maciejewski – Beetlejuice
![]() |
| fot. K. Bieliński |
Wymagająca rola przede wszystkim ze względu na modulację
głosu, ale również ze względu na interakcje z widownią. Na kreację tytułowej
postaci musicalu Beetlejuice w wykonaniu Macieja Maciejewskiego patrzy się z
przyjemnością, bo ma się odczucie jakby to wszystko przychodziło miło, lekko i naturalnie.
Jakby był zagrany już setki razy. Genialny głosowo, ruchowo i aktorsko z dużą
uważnością nawet na to co dzieje się na widowni, aby to odpowiednio
skomentować.
Mamma mia – Teatr
Muzyczny w Łodzi
Jest jak promyk słońca w zimny, deszczowy dzień. Przepiękne kostiumy, scenografia jak z filmu, energetyczne tańce, wyraziste postaci i dobrze znane hity Abby przy których aż nóżka sama chodzi. Energia płynąca ze sceny bardzo szybko wypełnia całą salę i przenosi się na widza. Na tym spektaklu nie sposób się nie uśmiechać. To wszystko sprawia, że na spektakl chce się wrócić już chwilę po opadnięciu
kurtyny.
fot. archiwum prywatne
Maciej Podgórzak – Producenci
![]() |
| fot. Rzemieślnik światła |
Zostałam kupiona przez Macieja Podgórzaka już od pierwszej sceny, w której pojawia się Leo Bloom. I nie wyszłam z zachwytu aż do ukłonów. Typowy księgowy z krwi i kości dodatkowo obarczony lękami, z którymi radzi sobie poprzez kocyk. Fenomenalny w każdym geście, sposobie mówienia, poruszania się, mimice. Bohater, któremu się kibicuje przez cały spektakl. Doskonale jest też odwzorowana przemiana Leo Blooma i jego rosnąca pewność siebie.
Projekcje do Dzikich Łabędzi – Karolina Jacewicz
![]() |
| fot. Karpati&Zaniewicz |
Małe dzieła sztuki. Tak chyba najprościej można by było
opisać projekcie autorstwa Karoliny Jacewicz do spektaklu Dzikie Łabędzie. Niemalże
przenoszą widza w inny świat. Każda kolejna projekcja jest jak namalowany
piękny obraz. Czy to wnętrze zamku czy to las czy przestworza. Spełniają taką
rolę jaką w mojej ocenie powinny robić projekcje i ledy – dopełniają tradycyjną
scenografię i budują ten magiczny świat.
Quo vadis – Teatr
Muzyczny w Gdyni
![]() |
| fot. archiwum prywatne |
Arcydzieło Wojciecha Kościelniaka. Spektakl kompletny, który w pewnym sensie zmusza do tego, aby przyjść zobaczyć jeszcze raz najlepiej z innej perspektywy, bo tyle się dzieje w tym samym czasie, że ma się poczucie, że coś się przegapiło. Dostajemy dobrze przemyślane postacie, ogromny zespół, który pracuje jak dobrze naoliwiona maszyna i sprawia, że choreografia na tyle osób zaczyna być spektakularna. I chociaż mogłoby się wydawać, że spektakl jest w stanie zachwycić w takim stopniu tylko za pierwszym razem, gdy bierze widza z zaskoczenia, to nic bardziej mylnego. Przy kolejnym spotkaniu u mnie zachwyt był taki sam jeśli nie większy.
Scenografia do Quo vadis – Mariusz Napierała
![]() |
| fot. Rzemieślnik światła |
Scenografia do Quo vadis autorstwa Mariusza Napierały
zasługuje na osobne wyróżnienie. W czasach, gdy na scenie pojawia się coraz
więcej ledowych ekranów tutaj dostajemy klasyczną scenografię w najlepszym
wydaniu. Teatr Muzyczny w Gdyni po raz kolejny udowadnia jak w pełni
wykorzystać dużą scenę. Dostajemy ogromne Koloseum, ciekawie przedstawionego
lwa i mojego ulubieńca, czyli spektakularnego byka, co najmniej dwa razy
większego niż aktorzy przebywający na scenie.
Karolina Trębacz –
Mamma mia
![]() |
| fot. M. Matuszak |
W.a.s.o.w.s.k.i. Fotoplastykon
To jest niesamowite, ile można zaprezentować posługując się
tylko głosem. Bo to właśnie głos sześciu wspaniałych artystów odgrywa pierwsze
skrzypce. Nie ma tutaj instrumentów za którymi można by się schować, nie ma
monumentalnej scenografii, która mogłaby odwrócić wzrok od artystów. Jest tylko
śpiew na sześć głosów, uważność artystów na siebie, dźwięki, które może wydać
własnym ciałem i talent.
fot. archiwum prywatne
Bonus: Nine –
spektakl dyplomowy Akademii Muzycznej w Poznaniu
![]() |
| fot. archiwum prywatne |
Podsumowując rok 2025 był intensywny, ale wypełniony cudownymi spektaklami i występami, które będzie się pamiętać dłuższy czas. To wysoko zawieszona poprzeczka dla roku 2026, ale patrząc na bilety, które czekają już w kolejce powinno być dobrze.
















Komentarze
Prześlij komentarz