Rozdział 7


 

Drzwi wiodące na scenę powoli się otworzyły. I nareszcie wyszła z nich bohaterka dnia. Teraz nie kryła już jak jest szczęśliwa. Rzuciła się na swoich znajomych z okrzykiem radości na ustach. Przez dłuższy okres ściskali się i dawali upust swojej radości. Dopiero, gdy kolejne rodziny wchodziły do salki, gdzie mogły podglądać uczestników, stwierdzili, że przeniosą się gdzieś indziej. Już mieli opuszczać budynek, gdy Didi otrzymała SMSa od swojej dawnej przyjaciółki, która trzy lata temu przeprowadziła się właśnie do stolicy. Prosiła, aby poczekać na nią do przerwy. Z niecierpliwością czekali, aż skończy się pierwsza tura nagrań. Didi mogła przy okazji zobaczyć swoich przyszłych rywali.

W końcu można było usłyszeć sygnał zwiastujący piętnastominutową pauzę. Cała ósemka wypatrywała koleżanki spośród morza głów. Szła ona powoli, gdzieś na końcu wychodzącego z sali tłumu. Zdziwiła ją taka duża oczekując grupa. Przez dobre pięć minut wszyscy się witali. Nie widzieli się dobre trzy lata. A w liceum byli prawie nierozłączni. Gdy tak wymieniali się spostrzeżeniami dotyczącymi występu Zosia nagle wtrąciła się do rozmowy.

- A tam jest jakiś mężczyzna, który się na nas patrzy.

To powiedziawszy wskazała na młodego blondyna podpierającego ścianę. Tak jak mówiła dziewczynka wyraźnie obserwował podekscytowaną grupę. Przyjaciele spojrzeli po sobie. Żadne z nich nie znało młodzieńca. Oczywiście poza Didi. Gdy ona ujrzała przyczynę nagłej zmiany tematu od razu wiedziała o kogo chodzi. Przeprosiła grzecznie paczkę przyjaciół i z uśmiechem na ustach podeszła do chłopaka.

- Cześć Didi – powiedział, gdy się do niego zbliżyła. – Ty jeszcze tutaj? Myślałem, że już cię dzisiaj nie zobaczę.

- Cześć, miałam już wychodzić, gdy okazało się, że moja przyjaciółka jest na widowni. Nie widziałam jej szmat czasu, a tutaj taka okazja…

- A już myślałem, że na mnie czekasz.

- Na ciebie się jeszcze napatrzę podczas kolejnego etapu.

- A właśnie, zapomniałem ci pogratulować.

- Dzięki, wiesz co, dołącz do nas.

- Nie wiem czy będę do was pasował…

- Chodź i nie marudź. Tam są sami świetni ludzie.

Chłopak z lekkim wahaniem podążył za dziewczyną.

- Słuchajcie, chcę wam kogoś przedstawić – próbowała skupić na sobie uwagę znajomych Didi. – To jest Marcin, gra tutaj na perkusji.

- Cześć - odpowiedzieli chórem.

Tak jak się Dionia spodziewała przyjęli go tak, jak dobrego kolegę. Od razu poprosili go o opinię na temat występu ich wspólnej znajomej. Okazało się, że muzyk bardzo dobrze opowiada. Potrafił sprawić, że wszyscy byli tak zasłuchani, że nawet się nie obejrzeli, jak skończyła się przerwa.

- Słyszę, że Dionia ma teraz występować. Zerknąłem tylko jaką ma mieć piosenkę i uśmiechnąłem się w duchu. No, z tą sobie poradzi koncertowo. Jak będzie miała odpowiedniego partnera to wszyscy powinni być zgodni, że to właśnie ona powinna przejść. A tu nagle grom z jasnego nieba. Konkurentem jest Leszek. Pamiętałem go z przesłuchań. Był bardzo dobry. Zresztą słyszeliście, jak śpiewa. Był jednym z nielicznych, którzy dostali ponad 90% głosów publiczności! Co prawda Didi tyle nie dostała, ale za to podbiła serce jury. To teraz już nie byłem pewny kto wygra. Miałem nadzieję, że spotkacie się dopiero w finale. I nagle te wyniki. Pierwszy – Leszek, drugi – Leszek. I już mi się zrobiło ciemno przed oczami. Przegrała, to była moja pierwsza myśl. Aż tu nagle zmiana. Trzecia – Dionia, czwarta – Dionia i piąta – Dionia. Myślałam, że zaraz wyjdę na środek i jej pogratuluje osobiście, tylko mój zapał ostudził jeden z sędziów. I zostałem na miejscu…

Jego opowieść przerwało wołanie innego muzyka, który wzywał go na stanowisko, gdyż wszyscy już siedzą na miejscach. Marcin szybko pożegnał się z całą grupą. Nie chciał jednak odejść zanim nie dostanie całusa od Didi. Dziewczyna udając, że czyni to z oporami pocałowała go w policzek. Gdy chciał więcej, odpowiedziała, że zasłużył na razie na tyle, ile dostał. Niepocieszony wrócił do swojej perkusji.  Na jego twarzy znów pojawił się uśmiech, gdy dostał propozycję wspólnego świętowania zwycięstwa w hotelu, gdzie zatrzymała się grupa przyjaciół.

Komentarze