Rozdział 6
Według Zosi, to były jej
najlepsze urodziny. Zawsze marzyła o tym, żeby znaleźć się w telewizji. Nie
musiała grać w serialu, czy brać udziału w teleturnieju. Wystarczyła jej
obecność podczas nagrywania. Zwyczajne siedzenie na widowni. Od kiedy
przeprowadziła się z rodziną do Warszawy, coraz mocniej prosiła o to mamę.
Tymczasem podczas tego wyjątkowego dla niej dnia jej starsza o szesnaście lat
siostra jako prezent wręczyła jej wejściówkę na nagranie drugiego etapu „Bitwy
na wysokie c”. Zosia przygotowywała się na ten dzień, jakby miał być
najważniejszy w jej życiu. Bardzo starannie dobrała sobie ubrania i wymyśliła
fryzurę. Makijażu zrobić sobie nie mogła, ponieważ jej mama stwierdziła, że dopiero
co skończone jedenaście lat jeszcze jej do tego nie uprawnia. Nie omieszkała
również dokładnie przestudiować zasad tego programu oraz kogo może tam spotkać.
Wyszukała także kilka wcześniejszych odcinków, które oglądała w niemym
zachwycie.
Aż w końcu nadszedł ten dzień.
Razem z Irminą wyruszyły z domu piętnaście minut przed rozpoczęciem. Mieszkały
bardzo blisko, więc nie musiały się martwić o to, że się spóźnią. Mimo to Zosia
cały czas chciała przyspieszać. Jej siostra tłumaczyła się szpilkami, przez
które musiała wolniej iść. I tak były pięć minut przed czasem. Gdy się
rozpoczęło Zosia zaczęła szaleć. „O zobacz to jest ta piosenkarka, zobacz to
jest ten, a to ten sławny” szeptała do ucha siostrze. Później na szczęście dla
Irminy uspokoiła się i z blaskiem w oczach oglądała wykonawców.
- Ira – zwróciła się nagle do siostry. – Czy ty nie
poznajesz tej dziewczyny?
To powiedziawszy wskazała na
sporych rozmiarów ekran, na którym pokazywane były zdjęcia uczestników, którzy mieli
śpiewać w następnej kolejności. Teraz ukazana była tam dziewczyna o
hiszpańskiej urodzie i mężczyzna na oko trzydziestoletni z bujną, blond
czupryną.
- Czy to nie jest Didi? – spytała po raz kolejny.
Zosia znała ją od dziecka. Była
to koleżanka zarówno z liceum, jak i z czasów studiów Irminy. W sumie traktowała ją jak siostrę. Dopiero po
przeprowadzce kontakt się urwał.
Irmina nie była pewna, co do tezy
siostry. Miała przeczucie, że skądś zna tę dziewczynę, ale czy to była Didi,
nie miała pewności. Upewnił ją dopiero komentator, który zapowiedział bitwę
Dionia Dzielska kontra Leszek Murzyński. „A co nie mówiłam” szepnęła Zosia, a w
jej głosie można było wyczuć nutkę triumfu.
Rozpoczął się występ. Pierwsza
wystąpiła Didi. Irmina znała koleżankę od rozśpiewanej strony, ale nie wiedziała,
że ma taki dobry kontakt z publicznością. Swoim występem sprawiła, że wszyscy
zaczęli klaskać i bujać się w rytm piosenki. Zazwyczaj Dionia śpiewała tylko
dla paczki przyjaciół podczas ogniska czy jakiegoś wyjazdu. Ale nikt nie
przypuszczał, że ona urodziła się po to, aby być na scenie. W przekonaniu Zosi
i Irminy była murowaną zwyciężczynią. Miały tylko nadzieję, że jej rywal nie
jest równie utalentowany jak ona. Ale wbrew ich prośbom, mężczyzna bardzo
dobrze sobie poradził z tą piosenką. Co prawda nie zarażał swoja energią, ale
sprawiał takie wrażenie, że Irmina chciałaby go słuchać w nieskończoność. Po
opiniach sędziów dziewczyny nie były pewne, jaki będzie werdykt. W sumie nie
wiadomo było kto przejdzie dalej. Z niecierpliwością wyczekiwały na słowo:
„głosujmy”.
W końcu nastała ta chwila. Po
głosach kobiet było 1:2 dla Leszka. Irmina czuła się tak, jakby to ona teraz
stała na scenie i czekała na ostateczny werdykt. Sprawiała nawet wrażenie
bardziej zdenerwowanej od Didi. Z niecierpliwością wpatrywała się w Kacpra.
Mężczyzna nie spieszył się z odpowiedzią doprowadzając tym do szaleństwa
zarówno uczestników programu, jak i widownię. W końcu zdecydował się na
dziewczynę. Został tylko jeden głos, ale jaki ważny. Na miarę zwycięstwa.
- Czyli teraz od mojego głosu zależy wasza przyszłość –
stwierdziła Damian. – Obiecajcie mi, że kogokolwiek z was wybiorę będziecie
kontynuować to co robicie.
- Obiecuję – odpowiedzieli równocześnie.
- Nie będę już przeciągał, ale ja lubię niespodzianki, a jak
powiedział kolega wcześniej Dionia jeszcze nie jest w formie. Nie pokazała, na
co ją tak naprawdę stać. A ty Leszek śpiewasz cały czas na tym samym poziomie.
Wszyscy już chyba wydedukowali, że wybieram… Dionię.
Ten werdykt spowodował wybuch
radości publiczności. Nie wyłączając oczywiście Zosi i Irminy. Sama artystka
przyjęła tę wiadomość na chłodno. Podniosła tylko rękę na znak zwycięstwa.
Następnie oboje uczestników podało sobie rękę wychodząc przed murek i opuścili
scenę. Długo jeszcze po ich wyjściu na trybunach było głośno. Każdy dzielił się
swoimi spostrzeżeniami z sąsiadem.
Nawet sędziowie rozprawiali o
tym, że to przykro, że tak wcześnie na siebie trafili. Oboje bowiem mieli
wielki talent i przepowiadano im finał. Rozmowy ucichły, kiedy na ekranie
pojawiły się nowe twarze sygnalizujące gotowość kolejnych zawodników.
Irmina i Zosia nie mogły
wytrzymać na miejscu. Chciały pogratulować osobiście koleżance. Nie mogły
jednak wyjść podczas nagrania. Dlatego też czekały na zapowiedzianą wcześniej
przerwę. Dla pewności, że spotkają się z Didi starsza z dziewczyn napisała jej
wiadomość, aby zaczekała na nie.
Komentarze
Prześlij komentarz