Rozdział 5
Słuchawki w uszach, teksty
piosenek przyczepione do szafki i ona śpiewająca w trakcie robienia obiadu. Tak
właśnie Klara zastała swoją siostrę. Mała kawalerka od tygodnia obklejona była wydrukami.
Sama właścicielka słuchawki zdejmowała tylko do kąpieli. Kobieta podeszła do
siostry i jednym ruchem odcięła ją od dopływu muzyki. Didi dopiero wtedy
uświadomiła sobie, że nie jest sama. „Było otwarte” odpowiedziała Klara na
pytające spojrzenie dziewczyny. Okazało się, że uczestniczka programu od
dłuższego czasu nie odbierała telefonu. Tymczasem jej siostrzeniec najchętniej dzwoniłby
do niej co pięć minut. Było to powodem, dla którego odwiedziła ją starsza
siostra.
- Alan kazał mi przepytać cię ze wszystkich piosenek. Wiesz,
bardzo przejmuje się twoim konkursem. A kiedy widział twój występ w telewizji
to oszalał na tym punkcie. Jak danego dnia nie obejrzy go przynajmniej raz to
jest chory.
- To już go pokazali?
- To ty nie wiedziałaś? Myślałam, że już w telewizji
powiedzieli ci, kiedy będzie to pokazane. Ale nie martw się, Alanek wszystko nagrał. A
powiem ci szczerze bardzo dobrze wypadłaś. I tu mówię zarówno o samym występie,
jak i wywiadzie. Ale powiedz mi lepiej, jak ci idą przygotowania i czemu nie
odbierasz telefonu.
- Sorry, ale nie słyszałam, żeby ktoś do mnie dzwonił.
Ostatnio jestem trochę w innym świecie.
- Właśnie widzę… To jak tam biedna pani Władzia, pewnie jej spadły
obroty, skoro ty nie kontaktujesz z rzeczywistością.
- Do czego zmierzasz?
- Nie miałaś przypadków, że ktoś chciał chleb, a ty mu
sprzedałaś np. ogórki.
- Skąd wiedziałaś…
- To da się wywnioskować. Powiedz mi lepiej jakie masz
piosenki.
- Na razie same polskie, w następnym etapie mają być
zagraniczne.
- A czyje? Może jakieś znam i będę mogła ci pomóc.
- Dzięki za chęci, ale ja już większości umiem. A poza tym
jak sama widzisz jakbym coś zapomniała, to zawsze mam pomoc – to powiedziawszy
pokazała ręką na całe mieszkanie.
Na trzy dni przed konkursem
Dionia była przygotowana wyśmienicie. Na szóstkę z plusem, jak to powiedział
Alan. Potrafiła zaśpiewać każdą piosenkę wyrwana nawet z głębokiego snu.
Znakomicie wykonywała wszystkie górne partie i radziła sobie z trudnymi
tekstami, które były śpiewane bardzo szybko. Przeszła nawet bardzo
rygorystyczny test autorstwa jej siostrzeńca. Tym sposobem pewna siebie
przygotowywała się do czekającej jej podróży. Gdy kończyła się pakować ktoś do
niej zadzwonił. O dziwo, nie był to ani Marcin, ani Klara.
- Siema Młoda - odezwał się głos w słuchawce.
- Ooo… cześć Aga.
Okazało się, że dzwoniła do niej
jej koleżanka z liceum. Postanowiła pogratulować jej występu w programie.
Trafiła ostatnio na filmik z przesłuchania w Internecie. Miała także
propozycję. Chciała, aby nowej przygodzie Didi, towarzyszyła cała licealna
paczka. W sumie to tylko dzwoniła, żeby się dowiedzieć, kiedy wyjeżdża i w
jakim zatrzymuje się hotelu. Po ponad godzinnej rozmowie ustaliły, że razem z
siedmioosobową grupą wyjeżdżają następnego dnia o dziesiątej. Dla Didi było to
bardzo na rękę, bo nie będzie musiała prowadzić. Jej dwóch kolegów brało bowiem
samochody. A po drugie nie będzie sama.
W piątek było bezchmurnie, co
było zadziwiające jak na początek grudnia. Przed domem, w którym znajdowała się
kawalerka Didi, stały dwa samochody, a w nich rozbawiona grupa. Składała się
ona z czterech chłopaków i trzech dziewczyn. Widać było, że się niecierpliwią.
Co chwilę trąbili, wołali i dzwonili na komórkę. W końcu z klatki schodowej
wyszła przyczyna całego zamieszania, czyli Didi. Za sobą ciągnęła sporych
rozmiarów walizkę, którą panowie spakowali do pojemnego bagażnika.
Nareszcie ruszyli. Podróż minęła im w
przyjemnej atmosferze. Wspominali dawne czasy, opowiadali co u nich słychać i
tak jak zwykle śpiewali różne piosenki na cały głos. O 15:00 byli już na
miejscu. Ich hotel znajdował się bardzo blisko centrum. Wynajęli trzy pokoje.
Didi przypadł trzyosobowy razem z jej dwoma przyjaciółkami. Ale i tak wszyscy przesiadywali
głównie w tym właśnie pokoju.
Dwa dni później wybrali się na
nagranie. Didi tym razem nie była tak stremowana. Było to zasługą jej
przyjaciół, którzy dali jej parę rad jak nad tym zapanować. Jedną z nich było
wbijanie jej do głowy, że jest najlepsza i nawet jak zapomni tekstu, co nie
powinno się zdarzyć, to i tak wygra. O 9:00 byli już w studiu. Na początku
odbyło się losowanie utworów. Didi jako, że jej nazwisko zaczynało się na
literę „d”, wybierała jako jedna z pierwszych. Jej piosenka pochodziła z
repertuaru De Mono – „Póki na to czas”. Miała śpiewać pierwszą zwrotkę. Okazało
się także, że jej występ będzie jako trzeci. Przy głośnym aplauzie znajomych,
którzy obserwowali jej poczynania w specjalnej sali, weszła na estradę.
Scena była bardzo podobna do tej
z Poznania. Jedną z różnic była ściana, która dzieliła estradę na połowę. Miało
to sprawić, że uczestnicy danej bitwy nie widzą z kim śpiewają. Ta przeszkoda
powodowała także, że każdy próbował pokazać co potrafi. Didi najpierw
przyjrzała się dokładnie jury. Do wcześniejszego składu, tak jak to wcześniej
przeczytała, dołączyły dwie kobiety. Asia była wokalistką zespołu Blue birds, Wiktoria natomiast od
dwudziestu lat prowadziła solową karierę. Była znana zarówno w Polsce, jak i
zagranicą. W przeciwieństwie do Kasi, która reprezentowała pop, ona wolała
mocniejsze rytmy. Następnie uczestniczka przywitała się z orkiestrą. Była w tym
samym składzie. A co najważniejsze był tam Marcin. Uśmiechnął się lekko na
znak, że ją rozpoznał i życzy jej powodzenia. Perkusista zaczął odliczać i
zaczęli grać. Dionia poczekała na odpowiedni moment i zaczęła śpiewać. Tak jak
to wciągnęło, że zapomniała o tym, że jest w programie. Miała wrażenie jakby
była w swoim mieszkaniu i nikt jej nie oceniał. W specjalnym pokoju jej znajomi
byli zadziwieni jej formą. Didi musiała się powstrzymywać, aby nie zaśpiewać
kolejnej zwrotki.
Swoim wykonaniem sprawiła, że
publiczność zaczęła się dobrze bawić. Objawiało się to oklaskami w tempie
piosenki. Didi to się podobało. Nie była pewna jednak, czy takie zachowanie
wpływa pozytywnie na sędziów. Co jakiś czas, więc odrywała wzrok od widowni i
przyglądała się „pięciu wspaniałym” jak ich nazwał Karol, jeden z paczki
przyjaciół. Na szczęście na niektórych twarzach można było dostrzec lekki
uśmiech. Skończyła śpiewać refren i umilkła. Oczekiwała na swojego partnera.
Czuła intuicyjnie, że będzie to mężczyzna. Wiedziała, iż ta piosenka bardziej
pasuje do męskiego głosu.
Tak jak przypuszczała, rywalem
był przedstawiciel płci przeciwnej obdarzony bardzo głębokim głosem. Jedyną
rzeczą jaką Dionia mogła teraz robić, to patrzeć na reakcję publiczności.
Szybko zauważyła, że coraz mniej osób klaskało. Przyglądali się raczej
śpiewającemu. Jury tymczasem było w niego wpatrzone jak w obrazek. „No to
kończy się moja przygoda z programem” pomyślała Didi. Nie chciała jednak
poddawać się bez walki.
- Skoro mam się pożegnać, to z klasą.
Wiedziała, że razem zaśpiewają
jeden refren. Już miała plan jak to zrobić. Miała nadzieję tylko, że jej
partner skojarzy, o co jej chodzi. Dlatego, kiedy przyszła kolej na finał
zaśpiewała razem z partnerem słowa „póki na to czas”, a później umilkła.
Czekała, aż on zaśpiewa kolejną część i dołączyła do niego w następnym wersie.
Na szczęście mężczyzna szybko załapał o co chodzi i wszystko wyszło tak jak
Didi sobie wymyśliła. Po skończonym występie przez dłuższy czas można było
słyszeć oklaski. Niektórzy z widzów wstali nawet z miejsc. Dopiero na znak dany
przez przewodniczącego jury, którym był Damian – przedstawiciel hiphopowego
zespołu, widownia ucichła. Teraz nastała chwila prawdy – ocena występu.
- Dzień dobry Dioniu, dzień dobry Leszku – powiedziała
Kasia, która wskazana przez przewodniczącego pierwsza zabrała głos.
- Dzień dobry – odpowiedzieli równocześnie.
Kobieta pochwaliła obydwu
uczestników, ale nie określiła, którego wybrałaby. Pozostałe kobiety uczyniły
tak samo. Na głębszą analizę skusił się Kacper.
- Będę może nieuprzejmy, ale zacznę od Leszka. Chłopie, masz
niesłychaną wrażliwość i bardzo głęboki głos. Na ciebie wszyscy patrzą z
zapartym tchem. Sam widziałeś, jak wszyscy zamilkli przy twoim występie.
Natomiast Dioniu, to była prawdziwa klasa. Jak zobaczyłem, że masz śpiewać tą
piosenkę to już się z tobą w myślach żegnałem. Twój lekko zachrypnięty głos nie
pasował mi do tego utworu. Widziałem cię w innych piosenkach. I było mi
przykro, że stracimy taki hiszpański temperament. A ty zaczynasz śpiewać i mnie
zamurowało.
- Bo ja miałam chore gardło podczas przesłuchań.
- Naprawdę? To zaśpiewałaś tak dobrze, że ukryłaś to. Wiesz
co, jesteś jedną wielką zagadką i coś czuję, że nie pokazałaś jeszcze
wszystkich swoich możliwości. A poza tym twoja energia jest tak urzekająca, że
chciałoby się razem z tobą śpiewać, tańczyć. Ja sam powstrzymywałem się rękami
i nogami, żeby nie wyskoczyć do ciebie na scenę, ponieważ jako sędzia nie mogę
tego robić. I jeszcze ta końcówka… po prostu cudo. Widać było, że masz pomysł
jak to wykonać, a w dodatku zaczarowałaś nawet partnera, żeby robił co mu
każesz.
- Dziękuje – odpowiedziała Didi z czarującym uśmiechem.
- To teraz przejdźmy do głosowania…
Komentarze
Prześlij komentarz