Rozdział 3


 

Ściskając kurczowo kubeczek z wodą, Didi relaksowała się przed występem. Za minutę miała wejść na scenę. Już nie mogła się wycofać. Miała swój przydzielony numerek i mikrofon, a za kulisami Alan w towarzystwie Marty i Jarka podglądali jej występ przez specjalnie do tego przygotowany telewizor. Widziała już wiele osób ze łzami w oczach, które wychodziły na korytarz. Jak przeklinali jednego z sędziów, że tylko w jednym miejscu zadrżał im głos i już zamknęli przed nimi drzwi do kariery. A co dopiero ona mogła powiedzieć. Nie miała możliwości zaprezentowania nawet połowy swoich umiejętności. Wszystko przez tą chrypę. Nagle jej rozmyślania przerwało wejście młodego mężczyzny.

- I jak? – Zapytała. – Dostałeś się?

- Nie - odpowiedział – ale brakowało mi tylko tyci, jeden głos. Życzę ci powodzenia. I uważaj na tą, co siedzi na środku. Większość publiczności liczy się z jej zdaniem.

Po tych słowach poszedł. Didi poczekała, aż zawoła ją pracownik techniczny i weszła na scenę. Od ściskania mikrofonu zbielały jej kostki na dłoniach. W sali przesłuchań było ciemno. Lekkie światło padało na twarze jury i scenę. Widownia natomiast nikła w mroku.

W gronie sędziów siedziała jedna kobieta i dwóch mężczyzn. Tą najsroższą spośród nich była piosenkarką o dużym stażu znana jako Kasia. Pozostali panowie to Damian - wokalista jednego z najbardziej rozpoznawalnych zespołów w Polsce i Kacper – kompozytor i autor wielu jazzowych utworów.

- Witam – zaczął przewodniczący komisji.

- Dzień dobry.

- Jak masz na imię?

- Didi…, to znaczy Dionia Dzielska.

- To włoskie imię?

- Nie, hiszpańskie.

- O… to może wniesiesz do naszego studia trochę hiszpańskiej energii.

- Zobaczę co da się zrobić.

Mężczyzna skwitował to lekkim uśmiechem i poprosił, aby zaczęła śpiewać. Orkiestra zaczęła grać. Dionia przymknęła oczy i wsłuchiwała się w takt piosenki, aby wejść w dobrym momencie.

Z jej ust wypłynęły pierwsze słowa: „See refelction on the water…”. Dziewczyna poczuła, że idzie jej dobrze i cały stres po niej spłynął. Zamiast sztywnego stania w miejscu, jak to robiła podczas rozmowy, zaczęła krążyć po całej scenie. Co chwilę także wskazywała palcem w jakieś miejsce na widowni. Na twarzy wystąpił również rumieniec przykrywając doszczętnie wcześniejszą bladość. Didi wyglądała jakby śpiewała od zawsze i sprawiało jej to wielką radość. Przed drzwiami na scenę jej osoby towarzyszące były wyraźnie zaskoczone takim luzem wokalistki.

W końcu piosenka się skończyła. Dionia podziękowała najpierw publiczności za gromkie oklaski, które otrzymała. Później natomiast skierowała się z wdzięcznością do orkiestry. Przeleciała wzrokiem po wszystkich jej członkach. Zatrzymała się przy perkusiście – młodym, może dwudziestoparo letnim chłopaku. Z nieobecną miną obróciła się w stronę sędziów.

- Słuchaj, zaskoczyłaś mnie tym występem… - zaczął Kacper.

Nie dokończył jednak, ponieważ zauważył, że uczestniczka nie zwraca wcale na niego uwagi.

- Halo, halo tu ziemia. Dionia jesteś z nami? – próbował przywrócić dziewczynę do życia.

W tym samym czasie na korytarzu znajomi Didi z przerażeniem wpatrywali w to, co działo się na scenie. „Dalej powiedz coś” powtarzała Marta pod nosem. Nareszcie dziewczyna ocknęła się. Rozejrzała się dookoła, a gdy zobaczyła przed sobą jury postanowiła się usprawiedliwić.

- Przepraszam bardzo, ale coś mnie zamroczyło.

- Ale wróciłaś już do nas?

- Tak.

- To powiem ci to jeszcze raz. Twój występ bardzo mnie zaskoczył. Jak tu przyszłaś to wydawałoby się, że od razu stoisz na przegranej pozycji. Wyglądałaś tak jakbyś miała tu za chwilę paść trupem. A tymczasem im dłużej śpiewałaś, tym bardziej się rozkręcałaś i schodziło z ciebie ciśnienie. I jakie to było wykonanie, w wielkim stylu. Ja jestem zdecydowania na tak.

- Dziękuję.

- Ja się skupię bardziej na wykonaniu przez ciebie tej piosenki, niż na twoim zachowaniu jak to zrobił kolega – powiedziała piosenkarka. – Było trochę niedociągnięć, ale nie wpłynęły one w znaczącym stopniu na ogólny przekaz. Podobała mi się także twoja delikatna chrypka, która idealnie pasowała do tego utworu.

- Mnie natomiast urzekła twoja energia  – dołączył się do oceny trzeci sędzia. – Nie jesteś podobna do wielu uczestników, którzy występowali przed tobą. Nie stoisz w miejscu, ciebie po prostu roznosi. Ty czujesz to, co śpiewasz. I to jest to o co nam chodzi. To teraz przejdźmy do głosowania.

Na korytarzu zapadła grobowa cisza. Wszyscy wpatrywali się w skupieniu w ekran. Sala przesłuchań nagle się rozjaśniła ukazując zdenerwowanej dziewczynie ogromną liczbę publiczności. Obserwowała pierwsze rzędy. Niektórzy od razu wiedzieli, jak zagłosować, inni konsultowali się jeszcze z sąsiadami. W końcu na wyraźne polecenie Kacpra publiczność podniosła paletki do góry. Było one zielone lub czerwone zależy jaki głos oddawał dany człowiek. W przypadku Didi wydawało się, że jest idealnie równo. Czekała na werdykt w milczeniu. W końcu skończyło się liczenie głosów i kartka z wynikami trafiła do przewodniczącego jury.

- Nastąpiła bardzo rzadka sytuacja – zaczął mężczyzna.

Okazało się, że istotnie był remis. W takich przypadkach to sędziowie decydowali, czy uczestnik przejdzie dalej. Naradzili się krótko i głos zabrała Kasia.

- Zazwyczaj w takich sytuacjach odsyłamy delikwenta do domu. W tym przypadku jednak jesteśmy zdziwieni reakcją publiczności. Postanowiliśmy dać tobie szansę i jesteś w programie.

Dziewczyna padła na kolana z radości. Zdołała tylko wydusić z siebie „dziękuję” i zeszła ze sceny. Po drodze perkusista, którym się zafascynowała, wręczył jej jakiś zmięty kawałek papieru. Gdy wyszła na korytarz trójka przyjaciół rzuciła jej się na szyję. Didi ocierała łzy ściekające jej strumieniami po policzkach. Była szczęśliwa. Nie przeszkadzał jej nawet kamerzysta kręcący się koło niej ani towarzyszący mu natrętny reporter. W końcu była sobą. Nie tą małomówną, zamkniętą w sobie osobą, która nie bardzo wiedziała, czy nadaje się do tego programu. Nie. Teraz była silna, pewna siebie, uśmiechnięta i pełna energii oraz jak zawsze nie mogła przestać mówić. Gdy niestrudzony dziennikarz zapytał ją, czy nie zechciałaby odpowiedzieć na parę pytań, powiedziała, że z chęcią tylko się trochę ogarnie, bo zapewne wygląda jak upiór, który uciekł z cmentarza.

- Nie jest aż tak źle – powiedział zbity nieco z tropu mężczyzna.

Tę uwagę dziewczyna podsumowała olśniewającym uśmiechem i poszła do łazienki. Tak jak myślała jej makijaż uległ kompletnej zagładzie. Dwie czarne smugi na polikach mówiły same za siebie. Szybko obmyła twarz i zaczęła korektę makijażu. W łazience miała także czas, aby zobaczyć w końcu zawartość małej karteczki, którą cały czas kurczowo ściskała. Rozwijała powoli, celebrowała tę chwilę. Najpierw zobaczyła jakieś nuty. Nic jej to nie mówiło. Dopiero z drugiej strony kartki koślawo napisany był numer telefonu, a pod nim trzy słowa: „Jak chcesz, zadzwoń”. Świat zawirował jej przed oczami. „Czyli on poczuł to samo”. Jej rozmarzenie przerwało wejście Marty. Szybko schowała do kieszeni karteczkę. Nie chciała, aby na razie to się wydało. Z niewinnym uśmiechem podążyła za sąsiadką, która subtelnie zwróciła jej uwagę, że wszyscy na nią czekają. A w szczególności przedstawiciel telewizji.

- No, to możemy zaczynać – powiedziała na wejście do dziennikarza.

Mężczyzna ruchem dłoni wskazał jej drzwi do oddzielnego pomieszczenia, gdzie wszystko było już gotowe. Usiadła na wygodnej czerwonej kanapie tuż obok mężczyzny.

- Dioniu, bo mogę ci mówić na ty? – zaczął.

- Ależ oczywiście, a ty jak masz na imię?

- Romek. Za chwilę nagrywamy. Zadam ci parę pytań na temat twojego występu. Taki standard. Jak się czułaś, czego się spodziewałaś i jak myślisz, co będzie dalej. Mówię ci także od razu, że z racji, że się dostałaś do programu istnieją duże szanse, że będzie on wyemitowany w telewizji. Gotowa?

Dziewczyna skinieniem głowy potwierdziła stan swojej gotowości. Reporter zaczął odliczać. Przedstawił ją jako jedną z nielicznych przedstawicieli Wielkopolski, którym udało się podbić serce nieustępliwego jury. Tak jak wcześnie Romek zapowiedział dziewczyna opowiadała o swoich przeżyciach i oczekiwaniach. Jedno pytanie ją jednak zaskoczyło.

- Wszyscy widzieliśmy, jak jeden z muzyków coś tobie wręczył. Czy mogłabyś nam zdradzić co to było?

- Wiesz… - powiedziała wyraźnie zbita z tropu – nie powinnam raczej tobie tego zdradzać. Niech to na razie będzie moja słodka tajemnica. Jedno co ze mnie wyciągniesz to fakt, iż to co tam znalazłam było bardzo słodkie i mnie rozczuliło. Co nie jest wcale takie proste. Możesz zapytać moich znajomych to ci powiedzą. A teraz dziękuję za wywiad. Widzimy się podczas kolejnego etapu.

Po tych słowach po prostu opuściła salę. Zachęciła swoich towarzyszy, aby jechali już do domu. Wszyscy chętnie przystali na tą propozycję. Robiło się już późno, a mieli jeszcze dwie godziny jazdy. W trakcie podróży, jednak nie mieli okazji się nudzić. Najpierw Dionia dzwoniła do wszystkich znajomych, aby podzielić się z nimi swoją radością. Oczywiście na pierwszym miejscu była jej siostra. Początkowo próbowała ją nabrać i zaczęła smutnym głosem. Spowodowało to tłumiony śmiech u jej towarzyszy.

- No cześć, wiesz jestem już po występie…  szału nie było… powiedzieli, że podoba im się moja energia i że DOSTAŁAM SIĘ!!!!

Ostatnie słowa wykrzyczała. Przez kolejne minuty opowiadała ze szczegółami, kto co powiedział i jaki zrobił ruch. A gdy wszyscy znajomi wiedzieli już o udanych eliminacjach zaczęła śpiewać. Wydawała z siebie i wysokie i niskie dźwięki. Udawała, że śpiewa operę oraz ostry rock. Śpiewała zarówno męskie jak i damskie partie. Zmieniając głos jak przysłowiowe rękawiczki. Gdy dojechali do Dobrej słońce zniknęło już za horyzontem. Dionia podniecona wydarzeniami dzisiejszego dnia zaprosiła wszystkich na imprezę.

Komentarze